Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki.
W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
  • Żołnierze 2 Korpusu Polskiego na patrolu bojowym we Włoszech (1944)/ foto: FN

    Żołnierze 2 Korpusu Polskiego na patrolu bojowym we Włoszech (1944)/ foto: FN

  • Piechota 2 Korpusu Polskiego w bitwie o Monte Cassino / foto: NAC

    Piechota 2 Korpusu Polskiego w bitwie o Monte Cassino / foto: NAC

  • Gen. Władysław Sikorski i brytyjska para królewska odbierają defiladę 1 Korpusu Polskiego (1941) / foto: NAC

    Gen. Władysław Sikorski i brytyjska para królewska odbierają defiladę 1 Korpusu Polskiego (1941) / foto: NAC

  • 1 Dywizja Pancerna podczas bitwy pod Falaise  (Normandia, 1944)/ foto: NAC

    1 Dywizja Pancerna podczas bitwy pod Falaise  (Normandia, 1944)/ foto: NAC

  • 1 Dywizja Pancerna - piechota / foto: NAC

    1 Dywizja Pancerna - piechota / foto: NAC

  • Niszczyciel ORP

    Niszczyciel ORP "Piorun", wsławiony udziałem w zatopieniu pancernika "Bismarck" (1941) / foto: NAC

  • 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa / foto: NAC

    1 Samodzielna Brygada Spadochronowa / foto: NAC

  • Samoloty Spitfire polskiego 303 Dywizjonu Myśliwskiego podczas lotu/ foto: NAC

    Samoloty Spitfire polskiego 303 Dywizjonu Myśliwskiego podczas lotu/ foto: NAC

download redWszystkie osoby i instytucje, które chcą włączyć się w promocję Żołnierzy Tułaczy mogą pobrać nieodpłatnie ich biogramy z serwera ftp

ftp: ftp.okcjo.com.pl
login: wrzutnia2.okcjo.com.pl
hasło: eSoEkH4G

Gen. Stanisław Sosabowski (1892 – 1967 r.)

19 SOSABOWSKI Stanislaw     pdf-64

 

 

GENERAŁ BRYGADY STANISŁAW FRANCISZEK SOSABOWSKI (1892-1967)

 

Stanisław Franciszek Sosabowski urodził się 8 maja 1892 r. w Stanisławowie, gdzie spędził również lata szkolne. 
W wieku jedenastu lat stracił ojca. Jako najstarszy z trojga rodzeństwa poczuł się zobligowany do pomocy matce
w utrzymywaniu rodziny. Dzięki pomocy katechety, księdza Andrzeja Nogaja, w wieku 13 lat zaczął zarabiać – udzielał korepetycji młodszym kolegom. Jak wspominał: „W lutym panował mróz okrutny. Na przerwach między lekcjami chłopcy bawili się na podwórzu szkolnym lub na korytarzach. Stałem i ja na korytarzu, byłem zziębnięty i skulony. Przede mną stał nasz katecheta, ks. prof. Andrzej Nogaj. Zapytał, czemu nie założę płaszcza, skoro tak się trzęsę z zimna. Wtedy wydusiłem: »Ja, księże profesorze, nie mam płaszcza«. »No to jak się dostajesz do szkoły? « – usłyszałem. »Biegnę« – odpowiedziałem”. W taki sposób trudne warunki życiowe kształtowały charakter przyszłego generała. Od tego jednak momentu – jak wspominał – „nasze skromne bytowanie na granicy głodu polepszyło się nieco”. W gimnazjum brał udział w tajnych kółkach samokształceniowych. Będąc uczniem klasy piątej, został przewodniczącym wszystkich kółek funkcjonujących w szkole oraz członkiem tzw. „piątki” grupującej przedstawicieli pięciu stanisławowskich szkół średnich. Od 1909 r. działał w organizacjach niepodległościowych: Organizacji Młodzieży Niepodległościowej „Zarzewie”, „Armii Polskiej”, Polskich Drużynach Bartoszowych. W 1910 r. wyjechał do Krakowa na zjazd „Zarzewia” i wziął udział w uroczystościach odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego. Widząc jak przedstawiciele trzech zaborów składają hołd Grunwaldowi, jak uwidocznił się duch narodu, uwierzył, że przyszłość należy do młodych Polaków, którzy sami mogą decydować o losach ojczyzny.

W tym samym roku z odznaczeniem zdał maturę i podjął studia w Wyższej Szkole Handlowej w Krakowie.

W listopadzie 1911 roku zaczął organizować w Stanisławowie pierwszy polski ośrodek skautingu, składający się z trzech drużyn. Do roku 1913 pozostawał komendantem jednej z nich, jednak po konflikcie z lokalnymi władzami organizacji „Sokół”, pod której egidą powstawał skauting, złożył rezygnację. Krok ten spotkał się z niezadowoleniem jego podkomendnych, którzy gremialnie poprosili o zwolnienie. Ostatecznie, na prośbę Sosabowskiego, pozostali jednak w drużynie, a kilka lat później w znakomitej większości zasilili szeregi Drużyn Strzeleckich. Generał wielokrotnie wspominał później ten czas jako szkołę patriotycznego wychowania, kształcenia duszy i poglądów.

Na początku 1912 r. Stanisław Sosabowski przerwał studia i wrócił do Stanisławowa, gdzie po przemianowaniu „Armii Polskiej” w Polskie Drużyny Strzeleckie, otrzymał nominację na komendanta 24 Drużyny Strzeleckiej i został awansowany na podchorążego. Był to najwyższy stopień w organizacji w czasie pokoju. Z okazji tej nominacji koledzy ofiarowali mu pamiątkową szablę, z którą nie rozstawał się do końca służby żołnierskiej.

W 1913 r. został powołany do odbycia obowiązkowej służby w szeregach armii austro-węgierskiej. W sierpniu 1914 r., w czasie mobilizacji, był kapralem w 58 Pułku Piechoty w Stanisławowie. Na początku października, w rejonie twierdzy Przemyśl, przeszedł swój chrzest bojowy. W listopadzie jego pułk toczył walki odwrotowe na Podkarpaciu i w rejonie Zakliczyna. W styczniu 1915 r. jednostka Sosabowskiego walczyła na Słowacji, gdzie w ataku na bagnety zdobyła Czarną Górę. Od wiosny tego roku w ofensywie zapoczątkowanej bitwą pod Gorlicami pułk maszerował wzdłuż Sanu, następnie przez Lubelszczyznę w rejon Brześcia, gdzie przeprawił się przez Bug. Na froncie przyszły generał dobrze poznał codzienne żołnierskie życie. Wówczas ukształtował w sobie pogląd na temat dowodzenia, który realizował w swojej dalszej służbie. Jego naczelną zasadę stanowiło przekonanie, iż dowódca nigdy nie powinien wymagać więcej od swoich podopiecznych niż od siebie, a rozkazy wydawać w pierwszej kolejności samemu sobie.

15 czerwca 1915 r. nad rzeką Leśną Stanisław Sosabowski został ciężko ranny w kolano, z porażeniem nerwu. „Unieruchomiło to moją prawą nogę na szereg lat, zanim odzyskałem pełną władzę”. W czasie walk na froncie awansował do stopnia starszego sierżanta. Odznaczył się niezwykłą postawą bojową, odwagą i męstwem, za co wielokrotnie honorowano go odznaczeniami austriackimi. W trakcie leczenia zawarł związek małżeński z Marią Tokarską. W 1917 r. przyszedł na świat ich pierwszy syn − Stanisław Janusz. Pomimo braku ukończenia szkoły podoficerów rezerwy, w oparciu o ukończony drużyniacki kurs oficerski, Stanisław Sosabowski otrzymał awans na pierwszy stopień oficerski cesarsko-królewskiej armii – podporucznika. Po rehabilitacji w zakładach ortopedycznych na Morawach otrzymał przydział do Urzędu Cenzury w Złoczowie. W 1916 r. został skierowany do Dowództwa XI Korpusu stacjonującego w Morawskiej Ostrawie. Tam ukończył kurs wyszkolenia archiwalnego. W lutym 1917 r. został przeniesiony do sztabu Grupy Frontu Południowo-Tyrolskiego Bolano w Dolomitach, gdzie zajmował się archiwum. Rok później, na własną prośbę, przeniesiony został do Lublina i przydzielony do Generalnego Gubernatorstwa. W tym okresie awansował do stopnia porucznika i nawiązał kontakt z komendantem lubelskiego okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej, Stanisławem Burhardt-Bukackim.

W Lublinie zastało go odzyskanie przez Polskę niepodległości. W listopadzie 1918 r. wstąpił do organizującego się Wojska Polskiego. Z powodów zdrowotnych nie otrzymał przydziału bojowego. Od 1 listopada powierzono mu szefostwo Komisji Likwidacyjnej byłego Generalnego Gubernatorstwa w Lublinie i awansowano na kapitana. 1 stycznia 1919 r. został przeniesiony do Warszawy i przydzielony do Głównego Urzędu Likwidacyjnego w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Od 1 marca 1920 do 15 marca 1921 r. pełnił służbę w Oddziale IV Zaopatrzenia i Komunikacji Sztabu Ministerstwa Spraw Wojskowych. W lipcu 1920 r., jako ekspert w sprawach materiałowych, wyjechał z delegacją wojskową, której przewodził szef sztabu gen. Rozwadowski, na konferencję międzyaliancką do Spa w Belgii. Ze względu na sprawność organizacyjną i sumienność cieszył się dobrą opinią przełożonych, zaś minister spraw wojskowych gen. Kazimierz Sosnkowski w opinii z kwietnia 1921 r. napisał o nim, że pełniąc odpowiedzialne funkcje, położył zasługi równające się zasługom żołnierza na froncie. 3 maja 1922 r. został zweryfikowany w stopniu majora. Mimo pochwał Sosabowski nie chciał utknąć na stałe w intendenturze i zwrócił się z prośbą o przeniesienie do służby liniowej. 28 października 1922 r. otrzymał przydział do 15 Pułku Piechoty. Dzięki temu mógł rozpocząć naukę w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie. Bardzo interesującą opinię o Sosabowskim wystawił francuski wykładowca, płk Faury: „Dobry oficer. Inteligentny, o żywym umyśle, posiada temperament, pilność pracy i rzeczywiste zalety wojskowe. Niestety, ma upodobania do dyskusji i do paradoksu. Może dać dobre rezultaty w sztabie, o ile przełożeni jego będą czuwali nad nim z bliska”.

Po ukończeniu Wyższej Szkoły Wojennej Sosabowski wrócił jednak do pracy w Sztabie Głównym. W 1927 r., po awansie na podpułkownika, przeniesiono go do 75 Pułku Piechoty w Królewskiej Hucie na stanowisko dowódcy batalionu. Rok później został wyznaczony na stanowisko zastępcy dowódcy 3 Pułku Strzelców Podhalańskich w Bielsku. W 1929 r., jako wybitnie zdolny i utalentowany oficer, został przeniesiony do Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. Początkowo zajmował stanowisko wykładowcy, a od roku szkolnego 1930/1931 kierownika Katedry Operacyjnej Służby Sztabów. Komendant szkoły gen. Tadeusz Kutrzeba tak określił Sosabowskiego: „Oficer o szerokiej wiedzy ogólnej, szczególnie w dziedzinie gospodarczo-ekonomicznej w zastosowaniu obrony Kraju. Duży temperament i stanowczość. Inteligencja rozległa, pracuje szybko i wydajnie, we współżyciu trudny z powodu chęci narzucania swej woli. Podporządkowanie się sprawia mu nieraz trudności. Lubi samodzielność i odpowiedzialność. Bardzo skrupulatny i gospodarczy w sprawach finansowych. Zdrowy i wysportowany. Wybitny oficer”.

Ppłk Sosabowski poświęcał się w tym okresie także pracy publicystycznej z zakresu teorii wychowania w wojsku, kształcenia żołnierza i zaopatrzenia. Blisko współpracował z redakcją „Przeglądu Piechoty”, gdzie opublikował wiele cennych artykułów. W 1931 r. ukazała się jego bardzo wartościowa książka „Wychowanie żołnierza obywatela”.

Ciągle myślał jednak o powrocie do służby liniowej, co stało się faktem w 1937 r., kiedy otrzymał dowództwo 9 Pułku Piechoty Legionów w Zamościu. Na tym stanowisku pozostał do 1939 r., gdy jego życie zmąciła rodzinna tragedia – śmierć młodszego syna, szesnastoletniego Jacka, który postrzelił się z pistoletu ojca. Ppłk Sosabowski został zwolniony z dowodzenia pułkiem, urlopowany i skierowany na leczenie w Sanatorium Wojskowym w Zakopanem. Po powrocie uzyskał przeniesienie do stolicy, gdzie objął dowództwo 21 Pułku Piechoty „Dzieci Warszawy” i otrzymał awans na pułkownika. 3 maja 1939 r. poprowadził ostatnią przed wojną defiladę piechoty.

Pod jego dowództwem 21 Pułk Piechoty „Dzieci Warszawy” walczył w Kampanii Wrześniowej 1939 r., najpierw w ramach Armii „Modlin”, a później w obronie Warszawy. 

3 września 8 Dywizja Piechoty, w której skład wchodził 21 Pułk, otrzymała rozkaz kontruderzenia na zgrupowanie niemieckie, które przerwało polski front pod Mławą. Starcie pod Gruduskiem zakończyło się klęską. 8 Dywizja poszła w rozsypkę. Jedynie 21 Pułk wykonał swe zadania zaczepne i, zachowując zwartość, wycofał się. Płk Sosabowski poprowadził swych żołnierzy w rejon Modlina, a następnie i do Warszawy, zbierając po drodze niedobitki innych oddziałów. 15 września powierzono mu dowództwo odcinka obrony stolicy „Grochów” na przedmościu praskim. 16 września, podczas generalnego szturmu Pragi, elementy 21 Pułku doszczętnie rozbiły wielokrotnie silniejszy 23 Pułk Piechoty Wehrmachtu. Po tym sukcesie płk. Sosabowskiemu powierzono dowództwo nad wszystkimi polskimi oddziałami w rejonie „Pododcinka Grochów”. W następnych dniach, dzięki umiejętnemu dowodzeniu, udało mu się utrzymać pozycje obronne przy stosunkowo niewielkich stratach własnych.

29 września dowódca Armii „Warszawa”, generał dywizji Juliusz Rómmel, wydał „Rozkaz pożegnalny do 8 Dywizji Piechoty”, w którym stwierdził: „ze szczególnym uznaniem muszę podkreślić bohaterstwo, upór i ofiarność żołnierzy 21 pp pod dowództwem wyśmienitego dowódcy pułku płk. dypl. Stanisława Sosabowskiego, który w najcięższych chwilach kryzysu bitwy w dniach 2 - 6 września utrzymał swój pułk w ręku i razem z dyonem artylerii 8 pal osłonił odwrót całej dywizji, odchodząc krok za krokiem; skutecznie zatrzymał nieprzyjaciela i tym dał możność innym oddziałom swojej dywizji zebrania się i zajęcia stanowisk wyjściowych do dalszej walki. Działanie to razem z akcją płk. Sosabowskiego na wschodnim brzegu Wisły oraz udział chlubny w obronie Warszawy jeszcze raz stwierdza, że 21 pp zwany pułkiem »Dzieci Warszawy«, nie zawiódł i jest godzien tej zaszczytnej nazwy”. Tym samym rozkazem generał Rómmel nadał pułkownikowi dyplomowanemu Stanisławowi Sosabowskiemu Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari „w uznaniu zasług i wykazane męstwo i ofiarność w czasie walk z Niemcami”.

Zgodnie z postanowieniami aktu kapitulacyjnego 30 września płk Sosabowski wyjechał samochodem z Warszawy do Żyrardowa, pierwszego etapu niewoli. Tam, symulując chorobę, zbiegł. W pierwszej dekadzie października 1939 r. powrócił do Warszawy i wstąpił do Służby Zwycięstwu Polski. Został skierowany do Łodzi, gdzie organizował zręby SZP. Po przekazaniu dowodzenia płk. Okulickiemu powrócił do Warszawy, gdzie m.in. uczestniczył w odtwarzaniu konspiracyjnego 21 Pułku Piechoty „Dzieci Warszawy”. Później, jako pierwszy emisariusz z kraju, przedarł się przez Węgry do Francji. 21 grudnia 1939 roku, pod przybranym nazwiskiem „Emil Hełm”, przybył do Paryża. Po przyjeździe do stolicy Francji spotkał się z Naczelnym Wodzem, gen. Władysławem Sikorskim, który przydzielił go do dyspozycji gen. Kazimierza Sosnkowskiego. W lutym 1940 r. został wyznaczony na stanowisko dowódcy piechoty dywizyjnej 1 Dywizji Piechoty, która 3 maja 1940 r. została przemianowana na 1 Dywizję Grenadierów. Następnie był słuchaczem dwumiesięcznego kursu taktyki artylerii w Mailly-le-Camp. W kwietniu 1940 r. został wyznaczony na stanowisko dowódcy piechoty dywizyjnej 4 Dywizji Piechoty.

W kwietniu 1940 r. dywizja przeniosła się do obozu w Parthenay. Tam zastał ją początek działań na froncie zachodnim. Mimo nalegań dowódców jednostki i polskiego rządu Francja zwlekała z dostarczeniem niezbędnego zaopatrzenia. Gdy w końcu sprzęt dotarł, nie było już czasu na wyszkolenie rekrutów. Do wybuchu działań wojennych jedynie ok. 3150 żołnierzy (spośród 11 000) otrzymało broń. Wobec tego dowódca dywizji gen. bryg. Rudolf Dreszer podjął 16 czerwca decyzję o przebijaniu się jednostki w kierunku portów atlantyckich. 19 czerwca płk. Sosabowskiemu udało się dotrzeć do portu w La Pallice, skąd wraz z 6000 żołnierzy został ewakuowany do Wielkiej Brytanii.

Natychmiast po dotarciu do Wysp Brytyjskich zgłosił się do polskiego sztabu, gdzie otrzymał przydział na dowódcę formującej się właśnie 4 Brygady Kadrowej Strzelców. Początkowo planowano jej przeniesienie na jakiś czas do Kanady, gdzie miała zostać uzupełniona ochotnikami spośród tamtejszej Polonii. Jednak wkrótce okazało się, że wyjazd skadrowanej brygady za ocean jest nie tylko trudny z powodów logistycznych i transportowych, ale też bezcelowy, gdyż zaciąg kanadyjskich Polaków przyniósł mizerne rezultaty.

Brygada stacjonowała w Leven w Szkocji, gdzie znajdowały się brytyjskie obozy treningowe dla spadochroniarzy. By urozmaicić monotonną służbę żołnierzy, dowódca zaczął ich wysyłać na szkolenie spadochronowe. Efekty był znakomite. Zimą 1940 r. w głowie płk. Sosabowskiego zrodził się pomysł stworzenia elitarnej jednostki powietrzno-desantowej. Rozpoczął starania mające na celu powołanie do życia pierwszej w historii Wojska Polskiego jednostki spadochronowej. Przełożeni poparli tę inicjatywę. Utworzono Ośrodek Szkolenia Spadochronowego w Largo House zwany „małpim gajem”, w którym prowadzono szkolenia, natomiast skoki spadochronowe odbywały się na lotnisku Ringway.  Dowódca sam dał przykład żołnierzom i w wieku 49 lat wykonał pierwszy w życiu skok ze spadochronem. Jak wspominał jeden z jego żołnierzy, Tadeusz Kochanowicz, gdy płk Sosabowski jechał przez lotnisko obok jego samochodu spadł z dużej wysokości skoczek, któremu nie otworzył się spadochron. Widok był przerażający, ale mimo to pułkownik spokojnie wsiadł do samolotu, a potem zupełnie opanowany wykonał swój pierwszy w życiu skok.

23 września 1941 r. na polach Kingscraigu w rejonie Leven odbyło się „Święto Spadochronowe” – pierwsze pokazowe ćwiczenia polskich spadochroniarzy. Obecny na pokazie gen. Władysław Sikorski wręczył grupie żołnierzy brygady odznaki spadochronowe. Próba generalna wypadła wzorowo. „Gdy przyjdzie chwila, jak orły zwycięskie spadniecie na wroga i przyczynicie się pierwsi do wyzwolenia naszej ojczyzny. Jesteście odtąd Pierwszą Brygadą Spadochronową” – powiedział wówczas Naczelny Wódz, nadając tym samym brygadzie jej nową nazwę i pozostawił ją do swej wyłącznej dyspozycji. Dzień 23 września stał się odtąd świętem brygady.

W wygłoszonym tego dnia przemówieniu gen. Władysław Sikorski docenił przygotowanie żołnierzy brygady i rolę płk. Sosabowskiego: „Z prawdziwą przyjemnością przyglądałem się waszemu ćwiczeniu, które jest nowym dowodem waszej tężyzny i upartej decyzji walki z wrogiem. Jest to wielka zasługa w pierwszym rzędzie brygadiera Waszego płk. Sosabowskiego, którego twarda ręka i konsekwentna praca oraz wasza wola spełnienia nowych żołnierskich obowiązków dały takie wspaniałe rezultaty. Wyrażam najwyższe uznanie w Imieniu Służby, Prezydenta Rzeczypospolitej i moim własnym Panu, Panie Pułkowniku Sosabowski, za pańską pracę, która winna być wzorem dla innych”.

Od tego dnia zaczęły się intensywne starania dowódcy brygady o zwiększenie stanów osobowych poprzez werbunek odpowiednich żołnierzy i ochotników z innych służb i formacji za zgodą władz wojskowych. We wrześniu 1942 r. został ostatecznie zatwierdzony stan etatowo-organizacyjny brygady, według którego miała ona liczyć 179 oficerów oraz 2644 podoficerów i szeregowych.

Zarówno generałowie Sikorski i Sosnkowski, jak i płk Sosabowski, zakładali, że brygada zostanie użyta do wsparcia powstania powszechnego w kraju. Oficerowie i żołnierze wierzyli, że pierwsi powrócą do Polski – na spadochronach. Dlatego hasło jednostki brzmiało: „Najkrótszą drogą”. Pod tym kątem prowadzono szkolenie.

Jako znakomitego fachowca wysoko cenili płk. Sosabowskiego także Brytyjczycy, zwykle niechętni obcokrajowcom. We wrześniu 1943 r. gen. Browning, wysoki oficer brytyjskich wojsk powietrznodesantowych, złożył płk. Sosabowskiemu niezwykłą propozycję: objęcie dowództwa brytyjsko-polskiej dywizji spadochronowej, w której skład miała wejść 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa. Płk Sosabowski miał jednocześnie otrzymać awans na generała. Odmówił. On sam oraz polskie władze wojskowe toczyli w tym czasie zażarty spór z Brytyjczykami o zgodę na przerzut brygady do Polski. Strona brytyjska usilnie nalegała na udział polskich spadochroniarzy w walkach na froncie zachodnioeuropejskim, zapominając, że wcześniej szef Sztabu Imperialnego gen. Brooke obiecał gen. Sikorskiemu pozostawienie jednostki do działań w Polsce. Wiosną 1944 r. Brytyjczycy postawili stronie polskiej formalne ultimatum, żądając operacyjnego podporządkowania brygady. Ostatecznie władze polskie 6 czerwca 1944 r. ustąpiły, poddając Brygadę pod dowództwo brytyjskie, w wyniku czego wzięła ona później udział w bitwie pod Arnhem.

15 czerwca 1944 płk Sosabowski awansował do stopnia generała brygady.

Na pomoc polskich spadochroniarzy bardzo liczyli przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego. Dowództwo Armii Krajowej po podjęciu decyzji o wybuchu powstania w Warszawie zadepeszowało do Londynu o przysłanie brygady. To żądanie powtórzył gen. Bór-Komorowski 8 sierpnia 1944 r. Jego oczekiwania były jednak nierealne nie tylko z powodów politycznych, ale i logistycznych. Przelot ponad setki samolotów transportowych z Włoch nad Warszawę i desant spadochroniarzy w pobliżu miasta na tereny nasycone oddziałami niemieckimi byłyby samobójstwem. Poza tym siły Brygady nie były wystarczające, by przeważyć szalę zwycięstwa w stolicy na stronę Polski.

W tym czasie wśród żołnierzy Brygady narastało rozgoryczenie, wynikające z braku możliwości udzielenia wsparcia krwawiącej Warszawie. 13 sierpnia na znak protestu przeciwko obojętności Brytyjczyków na los polskiej stolicy odmówili przyjmowania posiłków. Gen. Sosabowski ugasił ten bunt siłą swojego autorytetu. W raporcie dla Naczelnego Wodza usprawiedliwiał podkomendnych: „Brygada cała odczuła głęboko fakt nieużycia jej do wykonania zadania, dla którego powstała. Odczucie to jest tym boleśniejsze, że dotyczy Warszawy, od której otrzymała sztandar. [...] nieużycie brygady tam, gdzie przede wszystkim winna być użyta, nie może nie odbić się na nastroju żołnierzy stojących bezpośrednio przed akcją”.

Ostatecznie Brygada wzięła udział w największej w II wojnie światowej operacji powietrznodesantowej pod kryptonimem „Market – Garden”. Przewidywała ona szybkie dojście wojsk alianckich do Renu przez Holandię i rozwinięcie ofensywy w głąb Niemiec, które miały w jej wyniku skapitulować jeszcze przed końcem 1944 r. W tym celu należało opanować mosty na dolnym Renie (najważniejszy był most w Arnhem) i jego dopływach oraz utrzymać je do czasu nadejścia wojsk lądowych. To zadanie powierzono brytyjskim i amerykańskim jednostkom powietrzno-desantowym oraz polskiej 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej. Plan nakreślony przez marszałka Montgomery’ego był bardzo śmiały i wielu dowódców alianckich powątpiewało w jego realność. Niestety, poza gen. Sosabowskim, który głośno wyrażał swoje wątpliwości, nikt nie ośmielił się przeciwstawić sławnemu pogromcy feldmarszałka Rommla spod El Alamein. Nie doceniono też przeciwnika, który ściągnął w rejon operacji jednostki pancerne.

Brytyjskim spadochroniarzom udało się częściowo zająć Arnhem i opanować jeden kraniec mostu na Renie. Potem przeszli do obrony, odpierając ataki niemieckich wojsk pancernych. Jednak ofensywa pancerna aliantów na Eindhoven i Nijmegen utknęła. Brytyjczycy w Arnhem byli zdani na własne siły.

Polacy włączyli się do walki 18 i 19 września, gdy na północnym brzegu Renu wylądował pierwszy rzut szybowcowy Brygady. Jej główne siły wskutek złych warunków atmosferycznych oczekiwały na zrzut do 21 września. Polscy spadochroniarze skakali pod Driel, na południowym brzegu Renu, z zadaniem przeprawienia się przez rzekę i przyjścia z pomocą Brytyjczykom w Arnhem. Niestety, wobec pogarszającej się pogody aż 61 ze 114 samolotów zawróciło do baz i pod Driel wylądowała tylko część polskich oddziałów (1067 oficerów i żołnierzy). W tym czasie oddziały niemieckie odbiły Arnhem. Resztki brytyjskiej 1 Dywizji Spadochronowej zostały wyparte do pobliskiego Oosterbeck i okrążone. Jedynie na niewielkim odcinku zdołały utrzymać połączenie z drugim brzegiem Renu, ale ten rejon był pod silnym ostrzałem niemieckim. Polacy także musieli odpierać niemieckie ataki pod Driel. Próbę forsowania Renu podjęto w nocy z 22 na 23 września. Z braku środków przeprawowych udało się przerzucić na drugi brzeg tylko 60 żołnierzy. 23 września resztę rzutu spadochronowego brygady zrzucono w rejonie Grave – 30 km od walczących oddziałów. Tego dnia pod Driel dotarł brytyjski pułk rozpoznawczy z 43 Dywizji. Gen. Sosabowski otrzymał 12 łodzi. Na nich nocą przeprawiło się ok. 150 żołnierzy z 3 batalionu oraz część kwatery głównej. 3 batalion po dołączeniu do Brytyjczyków objął odcinek obrony na wschód od Hartenstein. Przerzut pozostałych sił Brygady uniemożliwił silny ogień niemiecki. 25 września zarządzono wycofanie obrońców Oosterbeck na południowy brzeg Renu. W nocy z 25 na 26 września zdołano ewakuować 2163 żołnierzy brytyjskich oraz 160 z 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej, którzy osłaniali operację. Żołnierze polscy w większości przepłynęli rzekę wpław. W walkach pod Arnhem brygada straciła 97 poległych, 120 zaginionych i 219 rannych.

Po tej nieudanej, źle zaplanowanej, przygotowanej i przeprowadzonej operacji, za swoje niewątpliwie słuszne uwagi krytyczne, wypowiadane zarówno przed, podczas, jak też po zakończeniu bitwy, gen. Sosabowski został odwołany pod naciskiem władz brytyjskich ze stanowiska dowódcy brygady. Marszałek Montgomery, generałowie Horrocks i Browning zrzucili na niego odpowiedzialność za klęskę pod Arnhem. Twierdzili, że dowodził nieudolnie i nie chciał przyjść z pomocą obrońcom Oosterbeck. Była to zemsta za krytyczne uwagi, jakich nie szczędził im polski dowódca. Rozkazem z 9 grudnia 1944 r. 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa została odebrana jej twórcy i dowódcy, a gen. Sosabowskiego mianowano inspektorem Jednostek Etapowych i Wartowniczych. Za bitwę pod Arnhem został odznaczony jedynie Krzyżem Walecznych.

W lipcu 1948 r. gen. Stanisław Sosabowski został zdemobilizowany. Próbując ściągnąć do Wielkiej Brytanii żonę i ociemniałego syna, który stracił wzrok podczas walki w Powstaniu Warszawskim, musiał nawiązać kontakt z rządem warszawskim, co mu długo wypominano jako „konszachty z komunistami”. Do cywila wyszedł zaledwie z 300 funtami odprawy. Zarabiał na życie jako robotnik w magazynie fabryki silników elektrycznych, a później telewizorów. Kiedy w wieku 75 lat odchodził z pracy, nie nabył praw emerytalnych i otrzymał tylko skromną odprawę. Był honorowym Seniorem Związku Spadochroniarzy Polskich, brał udział w pracach związanych z tworzeniem Instytutu Historycznego im. Gen. Władysława Sikorskiego. Nie zapomniał o upamiętnieniu poległych polskich spadochroniarzy. Bardzo żałował, że w 1965 r. nie mógł zjawić się w Warszawie na uroczystości odsłonięcia pomnika ku ich czci, gdyż nie chciał utracić statusu emigranta politycznego (w 1946 r. rząd Polski Ludowej pozbawił Sosabowskiego obywatelstwa polskiego, a brytyjskiego on sam nie przyjął). W Radiu Wolna Europa powiedział: „Dziwiliście się, że mnie tam nie było wśród Was – Serce moje rwało się do Was. Uznałem jednak, że jako emigrant polityczny, będąc tu, mogę być bardziej użyteczny Polsce”.

Zmarł na zawał serca 25 września 1967 r. w Londynie. Dwa lata później jego prochy przewieziono do Polski i pochowano z honorami wojskowymi na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie. Dopiero wówczas spełniło się jego największe marzenie – powrót do Polski.

Swoje wojenne wspomnienia zawarł w dwóch książkach: „Najkrótszą drogą” i „Droga wiodła ugorem”. W przedmowie do pierwszej z nich Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski tak scharakteryzował organizatora i pierwszego dowódcę 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej: „Łączy on w sobie dwie podstawowe cechy dobrego dowódcy bojowego, wiedzę i charakter. Karność i dyscyplinę wojskową oficera wyższego stopnia pojmuje on w sposób właściwy, nie identyfikując jej z biernym, mechanicznym potakiwaniem przełożonemu. Generał Sosabowski, posiadając swe własne zdanie, umiejąc go bronić w sposób twardy, niekiedy szorstki, rozumie, że ten rodzaj postępowania tylko dopomóc może rozsądnemu przełożonemu do powzięcia trafnej decyzji. Z chwilą jednak, gdy decyzja zapadła (…) generał Sosabowski staje się lojalnym i sumiennym jej wykonawcą. Surowy i wymagający dla siebie samego, żąda też wiele od swych podkomendnych; ojcowski i sprawiedliwy w osądach swych i karaniu, umie pozyskać zaufanie i miłość żołnierzy, tak skłonnych płacić sercem za serce. Posiada on ów tajemniczy dar, który zawsze przynosi obfite plony na polu bitewnym – dar nawiązywania węzłów uczuciowych pomiędzy dowódcą a podkomendnymi”.

Sam generał Sosabowski bardzo trafne podsumowanie swego życia zawarł w swoich wspomnieniach: „Twarde
i ugorne było całe moje życie, ale było też w nim wiele jasnych chwil. Wtedy, gdy naocznie przekonywałem się, iż wysiłek mój i tych, którzy mi zawierzyli i szli za mną, nie był daremny. Od szczenięcych lat uczyłem się pokonywać trudności. Nie żałuję tego, co przeszedłem w moim życiu. Gdyby mi kazano przeżywać to ponownie, nie zawahałbym się”.

Oprac. Wojciech Ostrowski, Przasnysz

 

 

 

Bibliografia

S. Sosabowski, Droga wiodła ugorem. Wspomnienia, Kraków, 1990.

S. Sosabowski, Najkrótszą drogą, Warszawa, 1992.

A. Chmielewska-Szymańska, Generał Brygady Stanisław Sosabowski 1892-1967, Leszno 2004

J. L. Englert, K. Barbarski, Generał Stanisław Sosabowski: dowódca 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej, Londyn, 1996.

Z. Mierzwiński, Generałowie II Rzeczypospolitej, Warszawa 1990

http://www.dowodcy1939.wp.mil.pl/sosabowski.html

http://www.kurkiewicz-family.com/stanislaw_sosabowski.htm

http://www.sosabowski.com/polishgeneralcv.html

http://www.sww.w.szu.pl/postacie/post_polska/sosabowski.html