Wszystkie osoby i instytucje, które chcą włączyć się w promocję Żołnierzy Tułaczy mogą pobrać nieodpłatnie ich biogramy z serwera ftp
ftp: ftp.okcjo.com.pl
login: wrzutnia2.okcjo.com.pl
hasło: eSoEkH4G
Mieczysław Smorawiński (1893 - 1940)
Mieczysław Smorawiński (1893-1940)
Urodził się 25 grudnia 1893 roku w Kaliszu. Jego ojciec, Jan Smorawiński, był właścicielem zakładów garbarskich. Szkoła podstawowa w Turku, do której chodził, dziś nosi jego imię. Później uczęszczał do Średniej Szkoły Handlowej w Kaliszu. W czasach uczniowskich działał w młodzieżowych organizacjach niepodległościowych. W 1911 roku został aresztowany za bojkot szkoły rosyjskiej. W więzieniu w Kaliszu przebywał 6 miesięcy, następnie zesłano go w głąb Rosji. Uciekł, przedostał się do Galicji – do Lwowa. Tam zdał maturę i rozpoczął studia na Wydziale Chemii Politechniki Lwowskiej. W 1914 roku ukończył kurs oficerski w Polskich Drużynach Strzeleckich. Wybuch I wojny światowej przerwał jego studia. Udał się do Krakowa i tam wstąpił do 2 Pułku Piechoty Legionów Polskich. Od 16 sierpnia 1914 roku brał udział w walkach na różnych frontach. Uczestniczył w bojach na Bukowinie, na froncie polsko-ukraińskim i w wojnie polsko-bolszewickiej. 20 czerwca 1916 roku w walce pod Hrusiatynem został ciężko ranny. Z tego powodu 2 miesiące przebywał na leczeniu u swojej ciotki w Charsznicy. Tam poznał swoją przyszłą żonę, Helenę Danielewicz. Od listopada 1918 roku Smorawiński walczył na czele 2 P.P. w okolicach Rawy Ruskiej i Lwowa z oddziałami ukraińskimi.
Mieczysław Kuliński tak motywuje wniosek o przyznanie mu Krzyża Virtuti Militari:
Jako dowódca 8 pułku piechoty Legionów (przemianowanego z 2 pułku - S.P.), dowodząc osobiście pułkiem wzmocnionym kilkoma bateriami artylerii, zdobył 17 marca 1919 r. silnie umocnioną pozycję Ukraińców pod Kozicami. Zlikwidował tym zagrożenie Lwowa. W czasie walk dawał osobisty przykład odwagi. W bitwie został ranny.18 marca wyparty z Kozic zbiera cofające się oddziały i odbiera Kozice. Od 22 sierpnia 1919 r. na czele 4 pułku piechoty Legionów walczy nad Berezyna, Dźwiną i Niemnem. W wojnie polsko-bolszewickiej staje się duszą obrony, jest nad podziw dzielny i uparty świecąc wszędzie przykładem osobistym.
14 października 1919 roku Mieczysław Smorawiński został dowódcą 4 P.P. Legionów. Objął dowodzenie pułku nad Berezyną.
W opinii dowódcy 2 Dywizji Piechoty Legionów czytamy:
W dniu 1 czerwca 1920 r. w czasie bitwy w okolicy Mściża, Mieczysław Smorawiński dowodzi grupa dwóch batalionów 4 pułku piechoty. Po rozbiciu nieprzyjaciela prowadzi nieprzerwanie pościg, forsując Berezynę i zajmuje Wojłowo. W dniu 8 sierpnia 1920 r. w czasie ataku na przełęczy Długosiodło podpułkownik Smorawiński, dowodząc osobiście brygadą, odnosi sukces w bitwie, nie tylko taktyczny, ale większego znaczenia, ponieważ pozwala to grupie gen. Żeligowskiego na utrzymanie Wyszkowa i powstrzymanie marszu nieprzyjaciela na linię Bugu.
8 sierpnia 1920 roku ppłk Smorawiński został mianowany dowódcą IV Brygady Piechoty Legionów. We wrześniu 1920 roku pod Hrubieszowem, nad rzeką Huczwą, na rozkaz dowódcy 2 Dywizji Piechoty, wraz ze swoim oddziałem uderza na dwie kozackie dywizje Budionnego. Zatrzymują ich marsz, umożliwiając dywizjom gen. Hallera i gen. Sikorskiego rozbicie całej kawalerii kozackiej. Smorawiński po raz kolejny został ciężko ranny. Wrócił do rodziny w Charsznicy, gdzie podczas leczenia odzyskał zdrowie. Wtedy też zapadła ostateczna decyzja o ślubie, który odbył się 6 października 1920 roku w Turku. 2 września 1921 roku objął dowództwo piechoty dywizyjnej w 2 Dywizji Piechoty Legionowej w Kielcach. 22 grudnia 1922 ukończył kurs dowódców pułków piechoty i piechoty dywizyjnej w Rembertowie, awansując tym samym do stopnia pułkownika. Podczas przewrotu majowego w 1926 roku opowiedział się po stronie Józefa Piłsudskiego. Już 13 maja na czele oddziału, wyruszył z Kielc, gdzie stacjonowała 2 Dywizja Piechoty Legionów, aby wesprzeć jednostki wierne Piłsudskiemu. W marcu 1927 roku został mianowany dowódcą 6 Dywizji Piechoty w Krakowie. 1 stycznia 1928 roku Prezydent RP Ignacy Mościcki awansował go do stopnia generała brygady. Miał wtedy 36 lat i był najmłodszym generałem w Wojsku Polskim. 4 października 1934 roku objął funkcję pełnomocnika dowódcy Okręgu Korpusu III Grodno ds. Uzupełnień. W okresie od 20 października 1934 roku do 14 września 1939 roku był dowódcą Okręgu Korpusu NR II Lublin. Generał Smorawiński odpowiedzialny był za zaopatrzenie, mobilizację, transport wojska kierowanego na front a także za bezpieczeństwo na podlegającym mu obszarze, łącznie z woj. Wołyńskim. Okręg Korpusu Nr II w Lublinie, ze względu na oddalenie od frontu zachodniego, był główną stacją rozdzielczą zaopatrzenia poszczególnych armii. Od 6 września gen. Mieczysław Smorawiński został delegatem kwatermistrzostwa Naczelnego Wodza. 9 września 1939 roku został zbombardowany Lublin, przestała działać łączność, zabrakło energii elektrycznej. W tak krytycznej sytuacji, nocy z 9 na 10 września, gen. Smorawiński ewakuował część dowództwa Okręgu Korpusu w kierunku Równego i dalej do Tarakanowa niedaleko Dubna. Następnie 11 września ewakuował pracowników i pacjentów wszystkich szpitali. 12 września, w celu przeprowadzenia mobilizacji w ośrodkach zapasowych 3 i 27 Dywizji Piechoty oraz Wołyńskiej Brygady Kawalerii, gen. Smorawiński udał się do Hrubieszowa. 14 września Mieczysław Smorawiński wyjechał do Włodzimierza Wołyńskiego, a następnie do Kowla, gdzie podjął się organizowania nowych oddziałów. Podczas pobytu we Włodzimierzu, Smorawiński spotkał się z gen. K. Sawickim, gen. brygady M. Ryś-Trojanowskim i gen. J. Kleebergiem, uzgadniając dalsze plany działania. 19 września gen. Smorawiński udał się do Hrubieszowa, aby poinformować płk. Wacława Szalewicza o kapitulacji wobec sowietów. Decyzję swoją motywował tym, że jeżeli podda się Niemcom pozostanie w niewoli niemieckiej do końca wojny, natomiast ewentualne internowanie przez Rosjan będzie krótkotrwałe i pozwoli ponownie chwycić za broń. Zapobiegnie to daremnemu przelewowi krwi w nierównej walce z armią sowiecka. W drodze powrotnej samochód generała najechał na minę, a Smorawiński został ranny w głowę. Dalszą drogę do Włodzimierza Wołyńskiego musiał odbyć pieszo. Po dotarciu na miejsce polecił podległym oddziałom złożyć broń, pozostawiając żołnierzom decyzję o swych dalszych losach. 20 września gen. Mieczysław Smorawiński został internowany we Włodzimierzu przez wojska sowieckie i przewieziony pociągiem wraz z częścią swoich oficerów i żołnierzy do obozu w Równem. Stamtąd przetransportowano ich do Ostroga i Szepietówki. Dalszą drogę – 60 km, pod silną eskortą przebyli pieszo do obozu w Talicy. Następnie przewieziono generała do Moskwy na przesłuchanie, skąd wrócił po kilku dniach. W listopadzie 1939 roku przewieziono Smorawińskiego do obozu w Kozielsku.
Ksiądz Zdzisław Peszkowski, jeden z ocalałych więźniów z Kozielska, tak wspomina wywózkę 400 oficerów z obozu:
Na czele kolumny szedł generał Smorawiński. Był naszym wewnętrznym dowódcą, wewnętrznym komendantem tego obozu. Przechodził obok nas z dłonią przy daszku polowej czapki. Ktoś niósł mu niewielki bagaż - żołnierski plecak i płaszcz. Przed bramą raz jeszcze odwrócił się i zasalutował wszystkim zostającym w obozie. [...] Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że widzę go po raz ostatni.
Jedyny list, jaki otrzymała rodzina generała Mieczysława Smorawińskiego datowany był na 21 XI 1939 roku.
Zginął w Katyniu 9 kwietnia 1940 r.
Gen. Smorawiński był odznaczony orderem Virtuti Militari V klasy, orderem Odrodzenia Polski 3 klasy, Krzyżem Niepodległości, czterokrotnie Krzyżem Walecznych, złotym Krzyżem Zasługi, francuskim orderem Legii Honorowej i austriackim Wojskowym Srebrnym Medalem Zasługi „Signum Laudis”.
W kwietniu 1943 roku Niemcy odkryli w lesie katyńskim masowe mogiły zamordowanych polskich oficerów. W celu zidentyfikowania zwłok generała Mieczysława Smorawińskiego, 28 kwietnia na miejsce mordu został przywieziony jego brat– Stanisław. Z ustaleniem tożsamości nie miał żadnego problemu, od razu rozpoznał je po uzębieniu i części odzieży. Stanisław nie wyraził jednak zgody na przeprowadzenie sekcji zwłok brata Mieczysława. Przyczynił się do oddzielnego pochówka gen. Smorawińskiego i gen. Bronisława Bohatyrowicza. Ich groby w późniejszym czasie NKWD zrównało z ziemią.
Niemcy podczas pierwszego odkrycia mogiły, znaleźli przy zwłokach gen. Smorawińskiego legitymację orderu Virtuti Militari, legitymację wojskową z dobrze zachowaną fotografią i czytelnym własnoręcznym podpisem, książeczkę oszczędnościową PKO z potwierdzeniem ostatniej wpłaty, dokonanej w Lublinie, srebrny medalik, złoty pierścionek z brylantem, monetę 5-cio złotową, małą figurkę słonia, którą jako symbol „na szczęście” dostał od żony oraz srebrną papierośnicę z autografami oficerów. Nie znaleziono orderu Virtuti Militari, który generał Smorawiński nosił z dumą i godnością na piersi, podczas pobytu w niewoli sowieckiej.
Jeden z ocalałych współwięźniów z Kozielska Edmund Radziwiłł tak relacjonował pewne wydarzenia:
„[…] pewnego dnia na przesłuchaniu, na które razem nas wzięto, na zapytanie: za co otrzymał Krzyż VM bez chwili wahania odpowiedział ,,za walkę z Budionnym”. Przez cały czas pobytu w niewoli [...] zatrzymał na mundurze i płaszczu odznaki generalskie i nosił na piersi Krzyż VM, w przeciwieństwie do tych, którzy pozbywali się odznak, rangi i odznaczeń.”
Z jeszcze innej relacji dowiadujemy się, że w czasie kolejnego przesłuchania oficer NKWD w odruchu nienawiści zerwał order z piersi gen. Mieczysława i poranił mu nim twarz. Być może wtedy też nie oddano mu orderu.
Rząd Polski na Uchodźstwie w ramach uczczenia ofiar życia naszych oficerów nadał im wszystkim najwyższe odznaczenie wojskowe – Krzyż Virtuti Militari.
W 1985 roku na dziedzińcu w Castel Gandolfo Papież Jan Paweł II odprawił Mszę Świętą o spokój duszy generała Mieczysława Smorawińskiego, w której wzięli udział licznie zgromadzeni Polacy.
Dla upamiętnienia postaci generała Smorawińskiego powstały tablice, m.in. w kościele powizytkowskim w Lublinie – odsłonięta we wrześniu 1985 roku. Tablica z popiersiem generała zaprojektowana została przez jego syna, na której widnieje napis:
„[…] dzielił los podkomendnych aż do śmierci w Katyniu”.
Podobne tablice pamiątkowe znajdują się także w Warszawie na ścianie kościoła p.w. św. Karola Boromeusza na Powązkach, w Ciechanowie, Krakowie, Turku i Kaliszu.
Ponadto w 50-tą rocznicę zbrodni katyńskiej została zorganizowana przez Muzeum Historii Miasta Lublin wystawa poświęcona gen. Smorawińskiemu. W Lublinie jest też ulica nosząca nazwę gen. M. Smorawińskiego.
W roku 1993 w Turku, gdzie gen. Smorawiński uczęszczał do szkoły powszechnej, odsłonięto jego pomnik - popiersie, a Szkole Podstawowej nr 4 nadano imię generała i wręczono sztandar, który poświęcił ks. ppłk Stanisław Rospondek, były kapelan Garnizonu w Kielcach i honorowy kapelan 4 pułku.
Podczas uroczystości katyńskich w listopadzie 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński awansował pośmiertnie wszystkich poległych w Katyniu, Charkowie i Miednoje o jeden stopień. Wśród nich znalazł się także generała Mieczysława Smorawińskiego, którego awansował do stopnia generała dywizji.
Oprac. Dominika Słomka, FN Lublin;
Źródła:
- Zbigniew Mierzwiński „Generałowie II RP. Tom II”; Wydawnictwo POLONIA, Warszawa 1990,
- Grzegorz Mazur „ Generał Mieczysław Smorawiński”; Wydawnictw TUREK 2012,;
- Stanisław Fusiecki „Gen. Mieczysław Smorawiński- w stulecie urodzin”, Warszawa 1994;
- T. Kryska-Karski, St. Żurakowski „Generałowie Polski Niepodległej”, Warszawa 1991;
- Stanisław Piotrowicz „Sylwetki Czwartaków”, Gazeta Jastkowska
